piątek, 27 sierpnia 2010

dzień pierwszy, 28.VIII.2010

Smoleńsk to pełnowartościowa mistyczna reaktywacja Misterium Krzyża, a nie tylko grzechy, błędy czy zaniedbania ludzkie. Polskie czy rosyjskie. To jest niepojęte i niewysłowione Misterium Ofiary, któremu należy się bezgraniczny szacunek, w akompaniamencie wewnętrznego milczenia.
W tym kontekście walka o "pamięć ofiar" czy też to, co nazwano "obroną krzyża", to intuicyjna - i nie zawsze świadoma - ochrona smoleńskiego Misterium Ofiary i tajemnicy ekspiacji, dotyczącej naszego Narodu, która za tym stoi
Być może zlekceważyliśmy nasze religijne wybranie (w tym "łaskę" Papieża Polaka, Jego nauczanie!), tolerując wiele strasznych grzechów (np. kompromisy w sferze aborcji i in vitro, lekceważenie słabych, starych i chorych, rujnujący duchowo prymitywny i powszechny kult sukcesu i bogactwa, ekspansja i instytucjonalizacja niebezpiecznego duchowo panseksualizmu, ekspansja bałwochwalczego okultyzmu? Być może zaczęliśmy odczuwać przyjemność tam, gdzie powinniśmy odczuwać mdłości? Staliśmy się bezduszni i pyszni, rozwiąźli i powierzchowni.
Nie mamy drogowskazu. Tłumimy światło historii. W polityce, w kulturze i we własnym życiu. Zarówno biografie przodków, jak i dawne arcydzieła uznajemy za produkty jednorazowe. Szydzimy z tych, którzy wierzą, że mogą się one powtórzyć w naszej epoce.
trzeba pamiętać, że dzisiejsza, zwłaszcza ta modna młodzież, przede wszystkim imprezuje od okazji do okazji. Jak się trafi żałoba po prezydencie, albo nawet po papieżu, to zalewa się łzami, rozmazując na zapuchniętych od płaczu obliczach sadze ze zniczy, a innym znowu razem – „zabija śmiechem” znienawidzony ciemnogród. Wszystko zależy od tego, jaki cynk dadzą organizatorzy – a skąd wiadomo, że generałowie i pułkownicy wykażą nieubłaganą stałość w upodobaniach i gustach i zawsze będą strzelać w tę samą stronę? „Wszystko to odmienne: łaska pańska, gust kobiet, pogody jesienne” – przestrzegał już dawno pozbawiony złudzeń biskup Ignacy Krasicki. Niektórzy naiwnie myślą, że to wszystko naprawdę, że albo objawy pobożności „pokolenia Jana Pawła”, albo znowu – troska o zachowanie leninowskich norm świeckości państwa.